Poczta Polska i kurierzy
Na gazeta.pl znalazłem dzisiaj artykuł na temat jakości usług kurierów. Cieszę się, że wreszcie ktoś poruszył ten temat, ale moim zdaniem większym problemem jest nadal Poczta Polska i to ona głównie blokuje rozwój sklepów internetowych. Firmy kurierskie bowiem (raczej) nie gubią paczek! Z poczty korzystam bardzo rzadko (tylko wtedy, kiedy muszę) ale mimo to dwa razy zdarzyło się, że w pierwszym przypadku zgubili (wziął sobie listonosz?) kopertę z płytką CD, a w drugim list polecony z fakturą. Podobne sygnały mam od znajomych. Nie wiem ile listów/paczek rocznie gubi Poczta Polska, ale jestem prawie przekonany, że liczba ta idzie w dziesiątki tysięcy.
To, że listonosz nie przynosi zamówionej ze sklepu internetowego paczki tylko zostawia aviso, jest przynajmniej w moim przypadku standardem. Standardem, który mnie osobiście bardzo denerwuje. Ja to rozumiem, gdy zamawiam 2-3 książki o większej wadze - mogę się pofatygować na pocztę, ale gdy zamówiona jest tylko pamięć RAM, a i tak znajduję Aviso - tego już nie rozumiem.
Z Pocztą Polską związany jest jeszcze jeden, według mnie bardzo uciążliwy problem - kolejki. Prowadząc swego czasu sklep internetowy ze sprzętem komputerowym wycieczka na pocztę była najgorszym punktem dnia. Niejednokrotnie godzinę spędzałem na poczcie wysyłając paczki, a kolejną godzinę adresując je - wypełnianie druków: przelewowy, polecony, druki na paczkę... Niektórzy czekali też po 20-30 minut tylko po to, żeby odebrać aviso.
Źle się dzieje - kurierzy zawodzą, Poczta Polska zawodzi, a jedyną skuteczną receptą jest konkurencja. Poczta Polska - ustawowy monopolista - ma stracić ten przywilej jeśli dobrze pamiętam dopiero w 2009 roku. Czy do tej pory pojawi się jakaś firma kurierska która stworzy specjalną ofertę z rozsądnymi cenami dla sklepów internetowych?
Edukacja wszechwiedzących klientów
Dostałem e-maila od klienta z pytaniem, jakie możliwości zmiany szaty graficznej posiada oprogramowanie sklepu internetowego. Zadaję sobie pytanie czy odpowiedzieć prosto i jasno: "nie ma żadnych możliwości zmiany grafiki" czy też napisać esej klientowi dlaczego ingerowanie w szatę graficzną sklepu nie jest dobrym pomysłem. Wiem, że niezależnie od tego, co napiszę efekt i tak będzie identyczny – zero odzewu:) Tak też było w tym przypadku – napisałem esej z wyjaśnieniami, żadnego odzewu nie miałem.
Gdy idę do dentysty po prostu siadam i oddaję moje zęby w ręce specjalisty. Nawet nie śmiem mówić, co powinien robić dentysta z moimi zębami. Podobnie uważam, że szata graficzna sklepu to tak istotna i ważna rzecz decydująca o sprzedaży, że tylko specjalista, grafik powinien się tym zajmować. Gdy słyszę hasło: "ingerencja w szatę graficzną przez klienta" to przed oczami widzę jaskrawe animowane przyciski "dodaj do koszyka", albo porozstawiane po całej stronie animowane GIFy:) A potem pretensje: "czemu sklep nie generuje żadnych zamówień!?" Pierwsze sekundowe wrażenie decyduje o tym, czy ktoś pozostanie na stronie internetowej czy też nie.
Już niejeden raz dziękowałem klientowi za współpracę dlatego, że przesyłał chociażby grafikowi informacje jakich zdjęć ma użyć, jakich kolorów do przycisków, jak ma skonstruować logo, jaką ma mieć szerokość przycisk itp. Oczywista sprawa – klient może decydować o ogólnej kolorystyce, o ogólnych założeniach serwisu. To w końcu jego strona. Jednak gdy dochodzi do sytuacji, że dostaję e-maila: "proszę wstawić muzykę w tle, menu przesunąć na prawą stronę, a tą wyszukiwarkę wyrzucić", to albo daję klientowi linka do podręcznika obsługi Photoshopa i nauki HTML-a, albo dziękuję za współpracę. Klient "wszechwiedzący" to najgorszy klient, bo projekt robi się jakieś 4 razy dłużej (wiem z autopsji) i zazwyczaj po wykonaniu wstyd taki projekt pokazać w portfolio.
Jestem naprawdę bardzo otwarty na wszelką dyskusję na temat sklepu, jego wyglądu, działania itd. Jednak tylko pod warunkiem, że mamy do czynienia z dyskusją, a nie z bezdyskusyjnym narzucaniem grafikowi czy programiście jak ma coś działać lub wyglądać.
Drugi autentyczny przykład, jaki miałem to klienta który chciał sklep internetowy wykonany praktycznie w 90% we Flashu. Na nic zdały się moje tłumaczenia, wyjaśnienia, podawanie przykładów, cytowanie artykułów na temat funkcjonalności czy użyteczności. Odesłałem więc do konkurencji:)
Tylko raz zdarzyło mi się mieć kontakt z klientem, który wiedział o czym mówi, miał po prostu wiedzę na temat sprzedaży w Internecie, konstrukcji stron, czytał kilka blogów na ten temat. Tylko to się od razu wyczuwa. Albo ktoś wie czym jest e-marketing, funkcjonalność, użyteczność, prosta nawigacja, albo nie wie:)
Zastanawiam się coraz bardziej czy edukowanie klientów ma sens. Nie mówię - kilka razy mi się to opłaciło, ale na pewno było zdecydowanie więcej przypadków, gdzie czas na pisanie wyjaśnień - "edukowanie" - był stracony. Czy to takie trudne do zrozumienia i wyobrażenia, że właściciel sklepu nie powinien zajmować się tworzeniem przycisków, ale sprzedawaniem, dodawaniem produktów, realizacją zamówień, szukaniem nowych tańszych hurtowni, obsługą klientów etc.? Dostosowanie oprogramowania, szata graficzna, promocja i reklama w Internecie to rzeczy, jakimi musi zająć się firma wdrażająca sklep!
Teczki, SB i Lech Wałęsa…
Szok. Sam nie wiem co pisać, po prostu myślałem, że spadnę z fotela. Obiecałem sobie, że na blogu nie będę poruszał spraw bieżących. Wielgusa, Teczek, SB tym bardziej, bo telewizja trąbi o tym 24h na dobę i każdy ma tego dosyć. Dlatego z góry przepraszam, że dzisiaj całkowicie off-topic. Ale film, który zobaczyłem przed kilkoma minutami na Google Video, w żadnej telewizji na pewno już nie zostanie puszczony. Najzwyczajniej w świecie, jako młody człowiek, który średnio ma pojęcie i interesuje się tym, co było między 1950-1989 jestem wstrząśnięty.
Mam na myśli film "Plusy dodanie, Plusy ujemne" na temat agenta SB o pseudonimie "Bolek". Jest on bardzo długi, trwa prawie 50 minut, ale naprawdę warto obejrzeć. Jeśli ktoś nie może się przekonać, proszę zobaczcie chociaż urywek od 39 minuty i 10 sekundy. Jest to krótki (3-4 minuty) wywiad z Lechem Wałęsą, który aż mi trudno skomentować. W sumie to jest mi trochę wstyd, a na pewno by mi było bardzo, gdyby w jakiejś telewizji zachodniej było puszczone to zachowanie naszego byłego prezydenta.
Oprócz głównej tematyki, kolejną rzeczą jest ukazanie działań SB, jakimi metodami się posługiwali... ale to sprawa drugorzędna w obliczu tego, co film mówi. Pewnie do jutra jeszcze mi będzie chodziło po głowie, jak to możliwe że w tak zakłamanym kraju żyję.
Link do filmu: http://video.google.com/videoplay?docid=-5146871331576782926. Naprawdę każdy powinien go obejrzeć. Nigdy jeszcze żaden film nie zrobił na mnie takiego wrażenia.
Analiza serwisu internetowego – Gretix
Siedzę przy komputerze po kilkanaście godzin dziennie – czasami myślę, że niedługo zrosnę się z laptopem. Przeglądam setki serwisów. Książek na temat szeroko pojętych stron internetowych jeszcze nie piszę, ale trochę przeczytałem, więc pobawię się w tak modnego ostatnio "specjalistę" ;)
W Internecie znaleźć można bardzo dużą ilość analiz stron internetowych, gdzie autorzy wyżywają się na serwisie, pastwiąc się nad nim wytykając wszelkie możliwe błędy. U mnie tego nie będzie. Jeśli będę robił analizę serwisu, to tylko takiego, który uważam że jest wart uwagi, który mnie pozytywnie zaskoczył, jeśli chodzi o jakość, użyteczność, dostępność, etc.
Na pierwszy ogień pójdzie serwis Gretix, jaki już przed Świętami miałem okazję całkiem przypadkiem przejrzeć. Dawno nie widziałem serwisu z takim pomysłem, tak dobrze zrobionego, ale po kolei.
Strona główna serwisu jest bardzo czytelnie i elegancko zrobiona. Wszystko wydaje się być poukładane, nie ma chaosu. Pierwsza rzecz bardzo pozytywna i wyróżniająca się, jaką zauważyłem, to animacja Flash w centralnej części. Automatycznie skojarzyła mi się ona z natrętnymi reklamami, które załączają mi się podczas słuchania muzyki czy to na Onet.pl czy Wp.pl. Szukając już więc suwaka do przyciszenia, okazało się że animacja włącza się dopiero po jej kliknięciu! Ogromna ulga, wielki plus.
Kolejne miłe zaskoczenie to sama jakość wspomnianej animacji. Śmieszna, lekka (w sensie Kilobajtów) i co najważniejsze: doskonale tłumaczy czym serwis Gretix.pl jest. Dlatego m.in. nie opisuje tutaj nawet czym jest ten serwis – odsyłam do wspomnianej animacji. Po obejrzeniu na jej miejsce wchodzą przyciski – od razu jest sugerowanie użytkownikowi, co może/powinien zrobić po obejrzeniu filmu. Występuje swego rodzaju "ciągłość akcji", prowadzimy użytkownika za rękę.
Menu: prosta górna widoczna belka z nazwami głównych części całego serwisu. Ta prostota podoba mi się z resztą wszędzie w serwisie – poruszamy się bardzo intuicyjnie, nie zastanawiając się nad tym, co się kryje po drugiej stronie linka.
Następne elementy: ładny, co najważniejsze widoczny przycisk do rejestracji, z podkreśleniem że jest ona za darmo. Sama rejestracja to wzór do naśladowania. Od razu widać z ilu kroków będzie się składała, po lewej pola do wyjaśnienia, po prawej instrukcja i pomoc. Klikalne logo, pasek "jesteś tutaj", nieskomplikowana wyszukiwarka to kolejne dobre rozwiązania.
Przetestowane przeze mnie przypominanie działa również bardzo fajnie, zaskoczyło mnie bardzo duże dopracowanie nawet takich elementów jak treść e-maili przychodzących – czcionkami, jak i kolorystycznie odpowiadają wyglądowi samego serwisu.
Wreszcie najważniejsza chyba rzecz, to pomysł biznesowy. Przy całej tej machinie przypominania, imienin, horoskopów, kalendarza, kwiatów, alarmów (można nawet powiadomienia SMSem o ważnych sprawach zamówić!), jest oczywiście sklep internetowy – przepraszam za dosadność – z pierdołami, jakie jednak idealnie pasują do społeczności, która próbuje wytworzyć serwis. O społecznościach już pisałem wcześniej i tutaj wydaje mi się, że dokładnie się to sprawdza. Pierwsze wrażenie (i słusznie!) jest takie, że serwis to prosty "przypominacz" dla zapominalskich. Wystarczą jednak dwa kliknięcia i mamy: sklep internetowy (nie rozdają tam nic za darmo), formularz sugerujący jaki prezent dla kogoś bliskiego powinniśmy wybrać (serwis wybiera za nas za darmo, ale nie rozdaje tych prezentów gratis), wreszcie mamy możliwość wysłania kwiatów (Kurier Kwiatowy, również nie jest za darmo). Za darmo za to jest możliwość wysyłania kartek internetowych – w rzeczywistości chodzi oczywiście o to, aby znajomemu przesłać delikatną reklamę serwisu Gretix.pl. Moim zdaniem takie sklepy, takie rozwiązania, jeśli nie mamy dużej gotówki na reklamę, będą w przyszłości najskuteczniejsze. Najpierw zbieramy ludzi, społeczność, oferujemy coś dodatkowo i za darmo, a potem próbujemy sprzedawać – w pewien sposób traktując tą sprzedaż, jako działalność "dodatkową".
Widać też próbę kreowania dodatkowej więzi wśród samej społeczności jeszcze od innej strony na Gretix – "Stwórz listę znajomych i zapytaj ich o datę urodzin lub imienin". Brzmi to bardzo "web dwazerowo" moim zdaniem, ale jednak (na szczęście!) nie ma tam tagów i wszelkiej innej maści zbędnych rzeczy z tym "trendem" związanych.
Do serwisu ja naprawdę nie mam gdzie się w zasadzie przyczepić. Konkurencja wykonała dobrą robotę, trzeba im to oddać. Serwis na 5-. Ten "minus" za brak mod_rewrite. W każdym sklepie to powinna być dzisiaj podstawa, bo brak przyjaznych dla wyszukiwarek linków to jednak zawsze te kilka procent mniej odwiedzin.
Nie będę po kolei opisywał wszystkich podstron serwisu, bo nie ma to sensu. Polecam każdemu go przejrzeć, bo oprócz tego że jest wbrew pozorom dość duży (mimo tylko 6-ciu elementów w menu!), to zdecydowanie wart odwiedzenia przez swą prostotę i funkcjonalność. Zrobiony jest po prostu porządnie, jak należy.