krzysiek gaudy.pl pozycjonowanie, programowanie, e-marketing, sklepy internetowe i własne przemyślenia

29Sep/061

Onet.pl

Nawet największym się zdarza...

Filed under: Przemyślenia 1 Comment
29Sep/064

Klienci

Z mojego, w sumie dosyć krótkiego doświadczenia (ale jednak...) w pracy z obsługą klientów, którzy są zainteresowani zakupem sklepu internetowego bądź też po prostu strony internetowej (firmowej, etc.) potencjalnych zleceniodawców można podzielić na 3 rodzaje:

1) Człowiek przychodzi i chce mieć stronę internetową stworzoną według jego własnej koncepcji. Mówienie: "to nie ma sensu", "to jest kompletnie niefunkcjonalne, nieużyteczne", "to można naszym zdaniem zrobić lepiej" nic nie daje. Klient wie lepiej, klient jest umysłem wszechwiedzącym. Jest to przypadek najgorszy. Powstają wówczas projekty najgorsze, które potem wstyd wystawić w portfolio, głównie ze względu na grafikę bo klient decyduje oczywiście, jak ma wyglądać cała szata graficzna. Takie projekty robi się najdłużej, człowiek się najmniej do nich przykłada, nie ma motywacji. W chwili obecnej takim klientom po prostu dziękuję i odsyłam do konkurencji. I radzę tak każdemu. W tym samym czasie można zrobić 3 inne projekty, o ile klient jest taki, jak w poniższych przypadkach 2) lub 3).

2) Przypadek drugi jest podobny do pierwszego, jednak jeśli klientowi się dokładnie uargumentuje dlaczego proponowane przez niego rozwiązanie jest złe – przyzna rację wykonawcy zlecenia. Projekty tego typu robi się dobrze. Klient nie udaje, że ma patent na wszechwiedzę. Takich klientów jest zdecydowanie najwięcej, trzeba się jednak przygotować na pisanie maratonów e-mailowych i na długie rozmowy telefoniczne. Nie ma co ukrywać jednak, że tylko takie projekty zazwyczaj odnoszą później jakiś sukces, bo bez zainteresowania właściciela serwisu/sklepu – sama strona internetowa się nie rozwinie. Oprócz tego, przez te wszystkie "maratony e-mailowe" klient ma zazwyczaj dużą wiedzę na ten temat (wszystko trzeba tłumaczyć "co, jak i dlaczego"). Osobiście, bardzo często odsyłam klientów do konkretnych artykułów, czasami nawet książek ("Nie każ mi myśleć") jeśli widzę, że ktoś jest żywo zainteresowany reklamą czy tworzeniem samego projektu.

3) Wymarzony przypadek dla firmy, to gdy zleceniodawca mówi: "chce dobry sklep internetowy" i zostawia wszystko w rękach agencji. Tak też się czasami zdarza. Takie projekty robi się oczywiście najszybciej i najlepiej. I zależy tylko od firmy, czy są to projekty robione "po łebkach" czy też firma docenia to, że klient zaufał w 100% wykonawcy i się przyłoży do tego jak należy.

Dla samego projektu, najgorszy jest przypadek pierwszy. Nie ma szans na sukces. Najlepszy może być przypadek 3 (zależy tylko od firmy wykonującej). Przypadek 2 jest najpowszechniejszy, najbezpieczniejszy dla klienta i mimo dłuższego czasu niezbędnego na wykonanie – wydaje mi się, że jedyny rozsądny.

Powyższy wpis dla osób, które zamierzają otworzyć własną firmę i zająć się tego tupu usługami :)

19Sep/063

Dzieci Neostrady

Ostatnio bardzo popularne jest i mnie na prawdę bardzo przypadło do gustu określenie "dzieci Neostrady". Świetnie oddaje to, co się dzieje na forum onet.pl na przykład. Ciekawe, że społeczność gazeta.pl jest już całkowicie inna i można tam spotkać czasami dosyć sensowne komentarze.

Przeglądając Internet i blogi natrafiłem na wzmiankę o powstaniu serwisu tablica.pl. Po krótkim przejrzeniu natrafiłem na ten wpis. Serwis oczywiście wpisuje się w nurt Web 2.0. Nie wiem nawet jak to skomentować. Ciekawe, że jedne serwisy potrafią dosyć szybko zgromadzić sobie względnie normalnych odwiedzających, a poziom drugich jest na poziomie wyżej podanego wpisu.

Swoją droga, ciekawe czy ktoś się nabiera na tego typu oferty. Ciekawi mnie liczba klientów takich "firm" :) A dla tych, którzy jeszcze nie znają, lektura obowiązkowa: http://nivertius.uaznia.net/misc/logs/freenet.chat.html

Filed under: Przemyślenia 3 Comments
19Sep/060

Powrót z wakacji…

Znowu była przerwa w pisaniu - tym razem spowodowana prawdziwymi wakacjami... Sam nie mogę uwierzyć, że wreszcie miałem przerwę od komputera dłuższą niż 2 dni :)

Po powrocie okazało się, że drogowcy postanowili zerwać dobrą nawierzchnię i położyć nową. To jest ciekawy kraj... 50 metrów od ich prac jest dalszy ciąg tej drogi którą remontują i ledwo po tym można jeździć. Tymczasem oni zerwali jeszcze względnie dobry asfalt i kładą nowy... brak słów.

Filed under: Przemyślenia No Comments
3Sep/060

Wycena usługi pozycjonowania strony internetowej

Niniejszy artykuł piszę po części również dla swojej wygody. Zamiast odpisywać dziesiątki razy to samo klientom, dam im po prostu odnośnik do niniejszego bloga. Niezwykle często bowiem dostaję zapytania o pozycjonowanie, gdzie klienci mnie proszę o wycenę pozycji witryny dla miejsca pierwszego, drugiego, trzeciego itd. Tymczasem ja zawsze mówię, że mogę dać jedną cenę tylko dla pozycji 1-10. Dlaczego?

Wpisując w przeglądarkę adres www.google.pl łączymy się z jednym z komputerów (Data Center) firmy Google. Bardzo obrazowo mówiąc: w USA firma Google ma ogromną liczbę komputerów, gdzie wpisując www.google.pl łączymy się z jednym z nich. Ogólnie mówiąc, każdy z tych komputerów ma "swoją bazę danych" i jest wyposażony w kilka robotów, które chodzą po sieci i zbierają informacje na temat stron internetowych. Problem w tym, że zbieranie danych robotom z różnych komputerów zawsze zajmuje różny czas. Często jest tak, że jeden robot do swojego komputera ("do swojej wyszukiwarki google.pl") przesłał dane na temat witryny "gaudy.pl", tymczasem drugi komputer nie ma w ogóle jeszcze pojęcia o tym, że serwis "gaudy.pl" istnieje. W związku z tym, jeśli postawimy obok siebie dwa komputery podłączone do Internetu i jeden z nich połączy się z Data Center pierwszym, a drugi komputer z Data Center numer dwa, to po wpisaniu w pierwszym komputerze w wyszukiwarkę: "gaudy.pl" ukaże się serwis w wynikach wyszukiwania, a w drugim komputerze stojącym tuż obok nie będzie możliwości, aby Google pokazał w wynikach wyszukiwania witrynę "gaudy.pl". Wszystko zależy od tego, z jakim komputerem w USA się połączymy.

Jaki to ma wpływ na wycenę pozycjonowania? Ogromny. Przykładowo, jeśli roboty z jednego komputera (Data Center) firmy Google.pl zebrały wszystkie dane i linki prowadzące do serwisu Gaudy.pl, to ukaże się on na 2 miejscu po wpisaniu określonego słowa. Inny komputer z kolei, mógł jeszcze nie zebrać wszystkich linków prowadzących do "gaudy.pl" i będzie on pokazywał serwis na miejscu 4. Kolejny komputer może jeszcze w ogóle nie wiedzieć, że taki serwis istnieje. Nie mogę w związku z tym podawać konkretnej ceny za pozycje pierwszą czy drugą. Bo klient może widzieć u siebie pozycję pierwszą, a ja u siebie na komputerze (łącząc się z innym Data Center w USA) mogę mieć pozycję piątą. I takie sytuacje wbrew pozorom często się zdarzają.

Wszystko wymaga czasu – podobnie jest tutaj. Aby móc z tak dokładną precyzją podawać ceny za konkretne miejsca w wynikach wyszukiwania, dane zebrane ze wszystkich komputerów w siedzibie Google muszą się wyrównać. Innymi słowy – wszystkie komputery w siedzibie firmy Google muszą zebrać takie same dane na temat witryny "gaudy.pl". Wymaga to czasu – od 2 tygodni do 2 miesięcy, zależnie od bieżącej aktywności robotów, bo to od nich zależy jak szybko serwis zostanie zaindeksowany i jak szybko pokaże się na odpowiednich pozycjach. Dlatego też, nie ma możliwości aby przy rozpoczęciu pozycjonowania określać dokładne pozycje. Coś takiego jest możliwe, ale po kilku miesiącach. Wtedy można zawężać pozycje, za które pobierana jest kwota do zakresu 1-5 czy 1-3. Jednak z taką sytuacją się jeszcze nie spotkałem. Po kilku miesiącach bowiem wszystkie serwisy, jakie pozycjonujemy mają już stabilne pierwsze, drugie bądź trzecie miejsce :) Klienci nie narzekają :)

Aktualną pozycję witryny na różnych Data Center można obserwować m.in. pod tym adresem.

Powyższy wpis można było na pewno napisać lepiej i doprecyzować wiele stwierdzeń, ale bardziej chodziło mi o proste i obrazowe zaprezentowanie problemu – bez wdawania się w (również techniczne) szczegóły.