O pozycjonowaniu słów kilka…
Przeczytałem ostatnio wywiad na blogu Sprawny Marketing dotyczący promocji sklepów internetowych w wyszukiwarkach. Zgadzam się z nim praktycznie w 100% - generalnie widać, że autor ma pojęcie o czym pisze, przy czym mam kilka uwag.
Przede wszystkim mówi, że nowe strony pozycjonuje się o wiele trudniej i gorzej aniżeli stare, które są zaindeksowane przez Google.pl już od dłuższego czasu. Generalnie jest to prawdą, przy czym istnieje coś takiego jak „Fresh site bonus”. O ile nowa strona, z nową domeną jest dobrze zrobiona – bez błędów, z czystym kodem, najlepiej na CSS + XHTML, a nie na tabelkach to przy odpowiednio lekkim i prawidłowym wspieraniu linkami serwis dostaje „kopa” od robotów Google.pl. Jest to taki czasowy bonus dla nowych stron, aby miały szansę się wypromować, wybić. Jak się źle pozycjonuje – taki bonus kończy się w przeciągu 2-3 tygodni zbanowaniem serwisu z wyszukiwarki i zazwyczaj strona kończy swój żywot.
Kolejna rzecz, to autor mówi iż nie należy się opierać tylko i wyłącznie na wyszukiwarkach, bo jeśli serwis wypadnie z Google (do sandobxa) to ruch na stronie może zmaleć o 90%. Jest to prawda, ale jeśli się serwis dobrze pozycjonuje i osoba, która się tym zajmuje ma pojęcie o tym co robi, to nie ma możliwości aby Google wyrzuciło serwis z rankingów. Kwestia umiejętności. Poza tym – im dłużej serwis wysoko w rankingach, tym spada prawdopodobieństwo usunięcia go z Google.pl.
Ponadto chciałbym podkreślić bardzo ważne zdanie, jakie tam padło. Bowiem część ludzi uważa, że pozycjonowanie to prosta sprawa, wymagająca 5 minut pracy, a potem tylko liczy się kasę na koncie od naiwnej firmy. "Szybkie wypozycjonowanie nowej strony, małym kosztem, dla trudnego słowa kluczowego, bez technik spamerskich, możliwe było... BYŁO, ale już nie jest. Sama optymalizacja, struktura dokumentu przyjazna wyszukiwarkom i dodawanie do katalogów nie wystarczy, bo niby dlaczego miałoby, skoro tak robią wszyscy, albo prawie wszyscy."
Liczy się ogrom elementów – od adresów IP z jakich pochodzą linki wspierające serwis, po architekturę strony. Gdyby zliczyć wszystkie czynniki wpływające na pozycję witryny, myślę że śmiało uzbiera się około 100 różnych rzeczy (mniej lub bardziej istotnych). Można opierać się tylko na katalogach, ale na dłuższą metę kończy się to zbanowaniem. Aby naprawdę nauczyć się pozycjonowania, trzeba poświęcić minimum rok na żmudne testy i sprawdzanie, co ma znaczenie, a co nie ma. Zazwyczaj kończy się to poświęceniem kilku domen, które zostaną zbanowane. Konieczność bycia na bieżąco i czytania forum dyskusyjnych, książek, blogów jest oczywista. Nie mówiąc już o anielskiej cierpliwości, jaka jest do tego niezbędna. Gdyby to była taka prosta sprawa, firmy nie zatrudniałyby na osobne stanowiska, ludzi zajmujących się pozycjonowaniem i optymalizacją stron pod wyszukiwarki.
Przestrzegam osoby, które decydują się na zlecenie pozycjonowania. Zanim nastąpi wybór odpowiedniej firmy, zmuście ją aby pokazała 5-6 witryn jakie już dotychczas pozycjonują i koniecznie trzeba zapytać, jak długo trwa pozycjonowanie! Jeśli dłużej niż 2 miesiące – w większości przypadków można firmie zaufać. Wybór niedoświadczonej firmy, kończy się prawie zawsze wyrzuceniem serwisu z wyszukiwarki.
Serwis z nieruchomościami, gdzie znajduje się mapa nieruchomości polskich.
February 18th, 2009 - 14:28
Pozycjonowanie to “Kwestia umiejętności”?
Wg mnie to raczej kwestia interligencji, czyli wyciągania właściwych wniosków na podstawie nawet znikomej ilości informacji (czyli jeśli zrobię tak, a strona nie znajdzie się wysoko, to co powinienem innego zrobić, by to osiągnąć?).
Poza tym jedno o czym wszyscy zapominają: to wyszukiwarki są tworzone pod strony (ich wyszukiwanie), a nie strony powinny być tworzone pod wyszukiwarki.
Wg mnie cała ta idea SEO dlatego jest wypaczeniem i lepiej skupiać się nad tworzeniu treści na własną stronę, a nie na szukaniu bocznych furtek ku “wysokiej pozycji w G.”.
February 18th, 2009 - 14:49
Algorytm Google’a powstaje oczywiście w oparciu o szczegółowe badania (pozycja elementu na stronie określa jego ważność, procent powtarzanych na stronie słów/fraz określa jej tematykę itd).
Raczej nie nadejdzie dzień w którym jakiś SEOspec napisze: “właśnie odkryłem, że G. zmienił dopuszczalną gęstość słów kluczowych na 9%. Jeśli nie zmienicie więc częstości występowania słów kluczowych na własnej stronie na 9%, to zostanie ona “zbanowana”" (kolejne słowo-wytrych SEOspeców).
Nie martwcie się wnioskami innych i korzystajcie z własnych mózgów.
Pewne rzeczy raczej się nie zmianią w najbliższym czasie (np. to, że czytamy od lewej do prawej i od góry do dołu :P determinuje lokalizację elementów strony, a tym samym ich ważność).